Jak to zwykle bywa w świecie  Barweny , co jakiś czas dzieją się różne rzeczy. Czasem ktoś wyholuje fajną rybę, a czasem zbierzemy się w zupełnie innym celu w zacnym gronie żeby ogarnąć skrawek ziemi na tym świecie. Tak też było w zeszły weekend. W sobotę umówiliśmy się  nad Siemianówką aby ogrodzić naszą działkę. Hasło do akcji było krótkie, a przygotowań wiele. "Akcja Siemianówka" wymagała bardzo dobrej koordynacji działań i organizacji wszystkiego co potrzebne do prac ziemno -leśnych. Dzięki wsparciu i kreatywności klubowiczów w szybkim czasie zorganizowaliśmy materiał na ogrodzenie (siatkę leśną, bale na ogrodzenie – dzięki Kamil i Michał, gwoździe, wkręty i inne potrzebne elementy tej układanki). Co było w garażu zabraliśmy z sobą: kosy i piły spalinowe, młotki i narzędzia kopiąco rekultywujące. Około godziny 9:00 wszyscy mieli przydzielone zadania.


1

Grzegorz i Wojtek zadbali o skoszenie trawy. Krystian (drwal) z Marcinem zajęli się podcinaniem gałęzi. Łukasz, Długi i Karol zadbali o zaopatrzenie w gruz i żwir potrzebny do usypania podjazdu pod bramę. Mario z Irkiem zajęli się przygotowaniem otworów pod słupki ogrodzeniowe (powiem Wam, że wiertnica glebowa to mega wynalazek). Otwory były gotowe w dwie godziny. Karol i Leszek zajęli się okorowaniem słupków i impregnacją.

2


Przy tak przygotowanym froncie prac czas na przerwę. Zapał do pracy pokazał
  o wielkim zaangażowaniu klubowiczów. Zgodnie stwierdziliśmy, że idzie nam bardzo sprawnie. Po krótkiej przerwie wróciliśmy do pracy. Przyszedł także czas aby zająć się złożeniem bramy i rozdysponowaniem kolejnych zadań. Część z nas zajęła się osadzaniem słupów a Leny, Wojtek i Mario zajęli się bramą. Co prawda na efekt końcowy trzeba było trochę poczekać, ale to napięcie i oczekiwanie kiedy przez piękną bramę (wjazdowo -wyjazdową) wjedzie pierwsze auto - bezcenne. 

3

 

Pierwszym autem wjechał Łukasz, który na pace miał palety do budowy mebli ogrodowych. Szybko też znaleźli się chętni do skręcenia foteli, siedzeń i stołu. Prace przy meblach przejęli Karol i Irek. Poszło to tak sprawnie, że obiad przy ognisku zjedliśmy na nowych mebelkach których schematy chciała zakupić od nas Ikea. Do wieczora trwały prace wykończeniowe. 

4


Założony plan został wykonany w 100%. 
Wieczorem przyszedł czas na relaks (nie dzwonili tym razem, hehehe, ale pozdrawiamy) przy ognisku i odrobinie Uśmiechu Janowa.

5
 
Rozmowy i wędkarskie historie zdawały się nie mieć końca jednak na niedzielę zaplanowane było wędkowanie więc trzeba było udać się w objęcia Morfeusza by o świcie wstać w pełni sił i ruszyć ku kolejnej, wędkarskiej przygodzie.