...dzwonili z Relaxa, i mówili, że zacna ekipa z Barweny wybrała się na wspólny weekend w celu zaciśnięcia więzi koleżeńskich zaciśniętych i tak moim zdaniem na maxa.
Tym razem miejscem spotkania było jezioro Szelment Wielki na Suwalszczyźnie.
Emocje przedwyjazdowe sięgały zenitu już kilka dni przez spotkaniem. Gromko było na forum, ci którzy szykowali się na wyprawę już od wtorku ostrzyli haczyki i skręcali 40 metrów sznurka do kotwicy. Ustaliliśmy, że spotkanie rozpoczniemy w sobotę o godzinie 8.00 jednak wędkarska brać nie chciała czekać do soboty. Już w piątek pod wieczór na umówionym brzegu jeziora pojawili się prawie wszyscy uczestnicy spotkania. Pogoda była cudowna, jednak trzeba było zająć się urządzeniem spania. Namioty, rozkładanie foteli w aucie. Po pieczołowicie wymoszczonych miejscach do spania czas przyszedł na przyjemności. Rozpaliliśmy ognisko i przy soku z gumi jagód rozmowy i wędkarskie historie zdawały się nie mieć końca. Nieoczekiwanie zastał nas świt na jeziorem. Szkoda było tracić czasu na spanie w tak pięknych okolicznościach przyrody. Dlatego też zaczęliśmy kompletować sprzęt na łódki. Z kolegą Pawłem zażyliśmy orzeźwiającej kąpieli w jeziorze. Wówczas zwarci i gotowi czekaliśmy na resztę ekipy. Jak to zawsze była w Klubie, wszyscy na miejscu stawili się punktualnie. Po krótkiej odprawie po godzinie ósmej wyruszyliśmy na łowy. Pierwsze minuty łowienia nie zapowiadały nic spektakularnego. Małe okonie i krótkie szczupaczki dały o sobie znać, jednak nie po to tu przypłynęliśmy. Pierwsze informacje o super rybach spływały systematycznie. Przeważały okonie i szczupaki, jednak trafiły się i takie sztuki jak leszcz na spinning oraz wzdręga. Cóż zmęczeni i wyczerpani intensywnością wczorajszego wieczoru i dzisiejszego aktywnego dnia spłynęliśmy do brzegu. Tu rozmowy i porady kolegów, gdzie łowić i na co nie miały końca. Zwłaszcza, że przyjemności wieczoru nadawał ogniskowy klimat, i…? No właśnie. Co raz to słychać było telefon z Relaxa (dziękuję firmie za wsparcie uczestników spotkania, wyposażenie w niezawodne przynęty oraz całonocną opiekę).
Dzięki firmie Relax udało się zorganizować konkurs recytatorsko piosenkarski, w którym wzięli udział wszyscy, jak jeden mąż,  uczestnicy spotkania.
Oczywiście jak konkurs to  nagrody. Każda nagroda była główna i bardzo cenna, zwłaszcza, że aby ją zdobyć należało się wykazać nie lada talentem. Jak się okazało Barweniarze to naprawdę utalentowani ludzie. Można śmiało napisać, iż wieczór upłyną pod znakiem poezji Kochanowskiego, pieśni Jeremiego Przybory i innych zacnych tego świata.
Niestety wszystko co dobre szybko się kończy.
Nagrody zostały rozdane, więc wszyscy udaliśmy się w objęcia Morfeusza. Nad ranem, tuż po śniadaniu, zrobiliśmy krótką odprawę, podczas której obecnością i wsparciem zaszczyciła nas firma Shimano.



Każdy z uczestników, który miał w swoim arsenale kołowrotek lub wędkę Shimano otrzymał upominek w postaci czapeczki, jakże przydatnej w ten upalny dzień. W dalszy rejs wyruszyliśmy około godziny 8.00 w poszukiwaniu szczęścia. Szczęśliwców było wielu.  Jedni cieszyli się z pięknych okoliczności przyrody, inni poświęcali czas na namierzenie drapieżników. Łowienie zakończyliśmy około godziny 13.00.
Nie byłoby to spotkanie miłośników spinningu, gdyby nie zdrowa rywalizacja.
Organizatorzy tego spotkania postanowili uhonorować dwie osoby, które złowiły największe ryby w gatunku.
I tak: 
Adam Ćwikowski otrzymał puchar za złowienie największego okonia spotkania (31,5 cm).
Drugim szczęśliwcem był Karol Górski łowiący szczupaka 82 cm.

Po godzinie 14ej zadzwonili znowu z Relaxa i powiedzieli, żeby kończyć to spotkanie. Tak też zrobiliśmy.



Do zobaczenia nad wodą.